Reklama
Przeszukaj serwis SEiRP Rzeszów
Biuletyn Informacyjny SEiRP

2020 - 4 rok represji politycznej

Konferencja w Senacie o sytuacji represjonowanych funkcjonariuszy

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

11 grudnia 2020 roku w Senacie RP, pod patronatem i z udziałem wicemarszałków Senatu - Gabrieli Morawskiej-Staneckiej oraz Michała Kamińskiego odbyła się konferencja pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r.", w której uczestniczyli także: posłowie Lewicy - Andrzej Rozenek i Wiesław Szczepański, Przewodniczący FSSM RP Zdzisław Czarnecki, Wiceprzewodniczący Trybunału Stanu prof. Marek Chmaj oraz prawnicy: mec. Aleksandra Karnicka - reprezentująca przed sądami represjonowanych funkcjonariuszy, Tomasz Oklejak z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Zbigniew Cybulski z Komisji Prawnej FSSM RP.
Konferencję poprzedziła krótka informacja dla dziennikarzy.

 

Ponożej materiały video do obejrzenia

1. Konferencja prasowa przed konferencją pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r." 

2. Konferencja pod patronatem Wicemarszałek Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej oraz Wicemarszałka Senatu Michała Kamińskiego pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r." 

 

Apelacja Dyrektora ZER - jakie podjąć kroki

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

Apelacja do sądu wyższej instancji jest normalną procedurą, którą stosują obie strony procesów sądowych. Dlatego, nikogo z odwołujących się od decyzji Dyrektora ZER MSWiA, nie powinny dziwić jego apelacje do sądów apelacyjnych, od niekorzystnych dla niego wyroków sądów rejonowych.
W takich sytuacjach, niezwykle ważne ważne są odpowiedzi osób skarżących na te apelacje.

 

INFORMACJA PRAWNA
dot. odpowiedzi odwołującego się na apelację Dyrektora ZER

Jak należało się spodziewać, Dyrektor Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWSiA przyjął, jako zasadę, odwoływanie się od każdego wyroku sądu okręgowego zmieniającego jego decyzje o ponownym ustaleniu wysokości świadczenia emerytalnego i przyznającego represjonowanym prawo do emerytury policyjnej, policyjnej renty inwalidzkiej lub policyjnej renty rodzinnej - poczynając od 1 października 2017 r. - w kwotach ustalonych z pominięciem art. 15c, art. 22a lub art. 24a ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Wyroki te jak na razie nie są zbyt liczne, ale są i należy mieć nadzieję, że będzie ich przybywało, także tych wydanych z uwzględnieniem uchwały Sądu Najwyższego z 16 września 2020 r.

Właściwy sąd apelacyjny, do którego wpłynęła apelacja ZER od pozytywnego wyroku w naszej sprawie, zgodnie z procedurą określoną w art. art.  3731 k.p.c., zarządza doręczenie odpisu apelacji odwołującemu się, pouczając go o możliwości(!) wniesienia "Odpowiedzi na apelację" w terminie dwóch tygodni od dnia jej doręczenia. Bywa, że informuje także o możliwości rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym, czyli bez naszego udziału a także bez udziału pełnomocnika pozwanego.  Warto wiedzieć, że decyzja co do tego, czy sprawa w postępowaniu apelacyjnym ma być rozpoznana na rozprawie, czy na posiedzeniu niejawnym, co do zasady należy do sądu a w praktyce do przewodniczącemu składu orzekającego. Niemniej jednak postępowaniu niejawnemu może się sprzeciwić pozwany - Dyrektor ZER (a także odwołujący się!) poprzez wniosek o przeprowadzenie rozprawy. Zaobserwowaliśmy, że dotychczas bywało z tym różnie. W ostatnim jednak okresie, na przykładzie kilkunastu apelacji ZER jakimi dysponujemy, da się zauważyć, że normą stało się wnioskowanie przez pełnomocników ZER o przeprowadzenie rozprawy.

Teraz krótko, czym "Odpowiedź na apelację", jakie ma znaczenie i czy warto (należy) ją składać? Otóż odpowiedź na apelację jest szczególnym pismem procesowym, tzw. przygotowawczym, w którym powinniśmy wskazać fakty (okoliczności) przedstawione w apelacji ZER, którym nie zaprzeczamy oraz te, które negujemy jako sprzeczne - naszym zdaniem - ze stanem faktycznym i prawnym. Jak już wyżej wskazaliśmy, odpowiedź na apelację wnosi się (w terminie dwóch tygodni) do sądu drugiej instancji, w naszym przypadku do właściwego sadu apelacyjnego - zgodne z pouczeniem! 
Celem odpowiedzi na apelację jest zaprezentowanie naszego stanowiska co do zasadności tego co przedstawił pozwany w swojej apelacji, a więc odniesienie się do jego zarzutów mających rzekomo wskazywać na błędny jego zdaniem (a korzystny dla nas), wyrok sądu okręgowego jako sądu I instancji. Zarzutów tych będzie zapewne kilka, choć nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić ich treści. Niektóre z nich będą się zapewne powtarzać we wszystkich lub prawie wszystkich apelacjach, ale nie zawsze. Po prostu, sądy okręgowe w Kraju, a ostatnio także Sąd Okręgowy w Warszawie (co odnotowujemy), oparły pomyślne dla nas orzeczenia na różnych podstawach prawnych, w tym na:

- Konstytucji RP,
- Traktacie o Unii Europejskiej i Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności,
- obu ww. podstawach prawnych oraz
- na wskazaniach zawartych w uchwale Sądu Najwyższego z 16 września 2020 r., także z uwzględnieniem Konstytucji RP i prawa wspólnotowego.  

W tej sytuacji trudno o zaproponowanie - jako wzorca - uniwersalnej wersji takiej "Odpowiedzi na apelację". Niemniej jednak, na ile to było możliwe, podjęliśmy taką próbę, z zastrzeżeniem, że przedstawiony (tutaj) wzór nie jest, bo nie może być odpowiedni na każdą możliwą sytuację. Należy go dostosować do konkretnej, indywidualnej sprawy i apelacji ZER, traktując naszą propozycję jako zbiór możliwych zarzutów, z którego każdy zainteresowany wybierze te, które odpowiadają apelacji ZER w jego sprawie.  W przyszłości mogą pojawiać się ze strony Dyrektora ZER - w kolejnych apelacjach - nowe zarzuty wobec wyroków sądów okręgowych, wcześniej przez nas nie zidentyfikowane. Dzięki przesyłanym nam takich apelacji będziemy analizować ich treść i w razie potrzeby przygotujemy aneks do naszej propozycji "Odpowiedzi na apelację".

Odpowiedź na apelację Dyrektora ZER nie jest obowiązkowa. Czy w takiej sytuacji   powinniśmy ją złożyć? Odpowiedź brzmi: TAK! Chodzi nie tylko o to by zdementować (obalić) argumenty pozwanego podważające korzystny dla nas i sprawiedliwy w naszym przekonaniu wyrok sądu okręgowego, ale także o to, by niejako "ułatwić" sądowi analizę stanowisk obu stron procesu. Oczywiście mamy prawo zakładać, że sąd apelacyjny rozpatrując apelację ZER (a konkretnie sędzia sprawozdawca) szczegółowo przeanalizuje wszystkie materiały zgromadzone w aktach naszej sprawy, z odwołaniem od decyzji Dyrektora ZER oraz wyrokiem sądu okręgowego, jako sądu I instancji włącznie.  Niemniej jednak, z czystko pragmatycznego punktu widzenia, można przypuszczać, że sąd będzie miał ułatwione zadanie, jeżeli otrzyma naszą "Odpowiedź na apelację" jako swego rodzaju rzeczową polemikę z argumentami (zarzutami wobec wyroku sądu okręgowego) zawartymi w apelacji pozwanego. W ramach tej polemiki możemy m.in. przywołać (skrótowo) istotniejsze i zachowujące aktualność argumenty przedstawione w odwołaniu od decyzji Dyrektora ZER, mające związek z treścią apelacji.

Realnym utrudnieniem w przygotowaniu rzeczowej odpowiedzi na apelację Dyrektora ZER może być brak uzasadnienia wyroku sądu okręgowego w naszej sprawie. Najczęściej dysponujemy tylko "suchym" wyrokiem, ale nie znamy jego pisemnego uzasadnienia, jeżeli o niego nie występowaliśmy. Musimy pamiętać, że zgodnie z art. 328 § 1 k.p.c. pisemne uzasadnienie wyroku sąd sporządza na wniosek strony (np. odwołującego się) zgłoszony w terminie tygodnia od dnia jego ogłoszenia (wzór - tutaj).
Wniosek ten jest wolny od opłat sądowych.

Pewnym wyjściem z sytuacji braku uzasadnienia, a tym samym wiedzy o motywach (argumentach) jakimi kierował się sąd wydający pozytywne dla nas orzeczenie, jest wnikliwa analiza apelacji pozwanego. Są tam przywołane ustalenia sądu, których pozwany nie podziela oraz zarzuty sformułowane wobec wyroku odnoszące się do podstawy prawnej orzeczenia. Na tej podstawie, w sposób pośredni, możemy wnioskować o samym uzasadnieniu. Nie zastąpi to jednak całościowej wiedzy o treści wyroku i jego uzasadnieniu.     

Czy odwołujący, składając odpowiedź na apelację, sam powinien wnosić o przeprowadzenie rozprawy? Otóż, jeżeli korzystamy z pomocy pełnomocnika procesowego to on, znając akta sprawy, w tym nasze dokumenty osobowe otrzymane z IPN, pomoże nam podjąć decyzję w tym zakresie. Być może będzie zachodziła konieczność rzeczowego zinterpretowania przed sądem ich zawartości. Rozważania, wnosić o przeprowadzenie rozprawy, czy nie, będą bezprzedmiotowe w przypadku złożenia takiego wniosku przez pełnomocnika ZER. Wówczas bowiem rozprawa i tak się odbędzie, na warunkach pandemii, tzn. wszyscy w maseczkach lub przyłbicach, z ekranami z pleksi przy stole sędziowskim i ławach stron, z ograniczeniem liczby osób, które mogą przebywać na Sali rozpraw, czyli stosownie do rekomendacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Z pewnością jednak dłużej poczekamy na wyznaczenie terminu takiej rozprawy.   

Komisja Prawna FSSM RP

 

Jak i kiedy pisać do Strasburga?

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

Jak wynika z informacji posiadanych przez FSSM RP dotąd żadna ze spraw sądowych z odwołań od decyzji Dyrektora ZER o obniżeniu emerytur/rent na podst. "ustawy" represyjnej nie zakończyła prawomocnym (czyli w drugiej instancji) wyrokiem negatywnym dla skarżących. Jednak tu i ówdzie pojawiają się doniesienia o takich wyrokach, a wraz z nimi pytania o zasady składania skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.


Komunikat informacyjny Komisji Prawnej FSSM RP


W związku ze wzmożonym zainteresowaniem niektórych naszych Koleżanek i Kolegów warunkami złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, przypominamy, że już 10 kwietnia 2017 r. na stronie FSSM zamieściliśmy informację o indywidualnych skargach do organów międzynarodowych i zasadach ich wnoszenia. Informacja ta znajduje się pod linkiem:
https://www.fssm.pl/informacja-o-indywidualnych-skargach-do-organow-miedzynarodowych

Poza tym szczegółowe informacje, wraz z instrukcją i formularzem skargi do ETPCz w Strasburgu można znaleźć, między innymi, na stronach:
https://www.gov.pl/web/dyplomacja/skarga-do-europejskiego-trybunalu-praw-czlowieka
https://www.echr.coe.int/Pages/home.aspx?p=applicants/pol#n1357896567172_pointer

Zainteresowanym rekomendujemy wnikliwe zapoznanie się z materiałami zamieszczonymi na wskazanych wyżej stronach internetowych.
Niezależnie od powyższego przypomnimy kilka istotnych informacji.
Europejski Trybunał Praw Człowieka jest sądem międzynarodowym, który został powołany do rozpatrywania skarg osób twierdzących, że naruszone zostały ich prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz w tzw. Protokołach Dodatkowych. Konwencja ta chroni m.in.: prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz prawo do poszanowania mienia. Trybunał nie jest dodatkową instancją odwoławczą od wyroków polskich sądów, tzn. nie może ich zmieniać lub uchylać. Skargę do ETPCz można oprzeć jedynie o zarzut naruszenia praw wymienionych w ww. Konwencji i Protokołach Dodatkowych. Skargę należy złożyć w terminie 6 miesięcy od daty podjęcia ostatecznej, prawomocnej decyzji w sprawie, o którą chodzi. Po tym terminie skarga nie zostanie przyjęta. Co najważniejsze, wcześniej należy wyczerpać wszelkie dostępne środki prawne, w tym odwoławcze.

W naszym przypadku może to być:
1.Prawomocny wyrok sądu apelacyjnego, uwzględniający apelację Dyrektora ZER od korzystnego dla na wyroku sądu okręgowego i oddalający nasze odwołanie, lub
2.Prawomocny wyrok sądu apelacyjnego, oddalający naszą apelację od negatywnego dla nas wyroku sądu okręgowego, co skutkuje uprawomocnieniem się tego wyrokuw niezmienionym kształcie, czyli oddalającym nasze odwołanie od decyzji Dyrektora ZER.


Z niepotwierdzonych informacji wynika, że takie negatywne dla represjonowanych orzeczenia sądów apelacyjnych (gdzieś?) zapadły. Jak sądzimy, tym należy tłumaczyć to wzmożone zainteresowanie skargami do ETPCz. W związku z tym zwracamy się do wszystkich, którzy posiadają takie wyroki lub informacje o nich, o przesłanie nam skanów tych orzeczeń, względnie powiadomienie nas o takich przypadkach w sposób stwarzający możliwość ich identyfikacji, na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Informujemy jednocześnie, że Federacja, przy współpracy z jedną z kancelarii prawnych, zaproponuje represjonowanym wzór skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wkrótce po tym jak powstaną (jeśli powstaną) warunki i konieczność do jej złożenia.

 

W oczekiwaniu na wyrok TK

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

11 września 2020 r. na portalu Onet.pl ukazała się analiza autorstwa Andrzeja Stankiewicza pt. "Dezubekizacja" w Trybunale. Przyłębska ma problem, żeby spełnić oczekiwania Kaczyńskiego. Jeśli informacje w niej zawarte są prawdziwe, to oznacza, że nie wszyscy sędziowie "TK", desygnowani tam przez PiS, "zaprzedali dusze diabłu".

Przyzwoitość - cecha coraz częściej deficytowa.

Jeśli zgodnie z tym, o czym czytamy w tej analizie, faktycznie część z nich podziela (nawet w niewielkim stopniu) wątpliwości Sądu Okręgowego w Warszawie, który skierował pytanie prawne dotyczące zgodności z Konstytucją RP niektórych przepisów ustawy z 16 grudnia 2016 r. nowelizującej ustawę z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (...) oraz opinie wielu znanych konstytucjonalistów i autorytetów prawnych na ten temat, i nie chce poświęcać swojego wieloletniego dorobku naukowego, pozycji zawodowej i dobrego imienia w obronie tak ewidentnego bubla prawnego, jakim jest w istocie ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., to przed Prezes TK Julią Przyłębską faktycznie stoi arcytrudne zadanie.

Musi tak kombinować, by obecny w dniu ogłoszenia wyroku w tej sprawie skład sędziowski zapewnił jej "zwycięstwo", czyli ogłoszenie, że ustawa represyjna jest zgodna z Konstytucją. By mieć na to szansę, ze składu sędziowskiego nie wyłączyła więc "sędziów" Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, co powinna była uczynić zgodnie z art.39 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 2072 oraz z 2019 r. poz. 125). Pawłowicz i Piotrowicz, jako posłowie na Sejm VIII kadencji głosowali za przyjęciem tej "ustawy", i dziś, jako sędziowie "TK", którzy mają rozstrzygać o jej konstytucyjności, są więc niejako "sędziami w swojej sprawie".

I choć nie zostali wyłączeni ze sprawy "z urzędu", to gdyby mieli najmniejsze poczucie uczciwości i przyzwoitości, powinni zgodnie ze zwyczajem (i prawem) sami o to wyłączenie wystąpić. Jak widać - nie mają.

Po co Prawu i Sprawiedliwości była "ustawa", z którą dziś ma taki problem?

Przecież po "dezubekizacji" z 2009 r. nie było w Polsce dalszego "zapotrzebowania" na rozliczenia z czasami PRLu.
A jednak po dojściu PiS-u do władzy w 2015 r., jakieś pisowskie "orły" (teoretycy od strategii politycznej, ale nie specjaliści od prawa) wpadły na pomysł, że dla politycznego efektu skuteczności działań partii, warto w tzw. "rozliczeniach" przelicytować obóz PO-PSL, odpowiedzialny za równie bezprawną "dezubekizację" z 2009 r. Te "tuzy prawa" uznały i przekonały do tego swego wodza, że to właśnie już raz rozliczeni w 2009 r. byli funkcjonariusze służb PRL (a nie ich mocodawcy!), będą najłatwiejszym celem tych kolejnych "rozliczeń", bo przecież "nikt się nie upomni, o prawa "ubeków"". Medialnie wykreowano więc tzw. "zapotrzebowanie społeczne" na takie "rozliczenie", posługując się kłamstwami na temat rzekomych przywilejów emerytalnych i wyjątkowo wysokich emerytur byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, podczas gdy większość z nich (na skutek "dezubekizacji" z 2009 r.) w tym czasie nie pobierała nawet średniej krajowej.

To wykreowane zapotrzebowanie na tzw. "sprawiedliwość społeczną" jest dziś uzasadnieniem dla wprowadzenia i funkcjonowania całkowicie bezprawnej ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Tyle, że tak rozumianą "sprawiedliwość społeczną" - łamiącą zasady niedziałania prawa wstecz, niestosowania odpowiedzialności zbiorowej, poszanowania praw nabytych, własności i zaufania obywateli do państwa stosowali tylko komuniści (np. ustawy wywłaszczeniowe Bieruta) i naziści (ustawy "norymberskie") To, że na taką "sprawiedliwość społeczną" powołuje się dziś partia mająca w nazwie "Prawo i Sprawiedliwość", jest jawną kpiną z tych pojęć.

Co Prawo i Sprawiedliwość osiągnęła, uchwalając w 2016 r. obecnie obowiązującą tzw. ustawę "dezubekizacyjną"?

Jej uchwalenie było wyłącznie politycznym gestem wobec własnego i to najtwardszego elektoratu, pozbawionym jakichkolwiek racjonalnych przesłanek. Miało pokazać dominację "zjednoczonej prawicy" w parlamencie oraz, że żadna opozycja nie jest w stanie przeszkodzić jej w realizacji nawet najbardziej absurdalnych pomysłów. Jednocześnie pokazało, że "zjednoczona prawica" jest gotowa łamać wszelkie zasady, prawo krajowe i międzynarodowe oraz prawa obywatelskie, by te pomysły zrealizować. Potwierdziły to kolejne lata jej rządów.

Ale spośród tych wszystkich prawnych gniotów "uchwalonych" dotąd przez PiS i jej koalicjantów, ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r. ma charakter szczególny. Uderza bezpośrednio w ponad 40 tys. polskich obywateli i ich rodziny, uznając ich faktycznie za "gorszy sort" obywateli, wobec których żadne zasady prawa nie obowiązują.

Skutki społeczne tej "ustawy" są tragiczne. Oficjalnie, bezpośrednio po otrzymaniu decyzji o obniżeniu świadczeń emerytalno-rentowych zmarło 60 osób. Nieoficjalnie wiemy, że takich przypadków było więcej, ale rodziny zmarłych nie zgodziły się na ich upublicznienie. Tysiące osób spośród objętych tą "ustawą" to osoby u schyłku życia, często schorowane, samotne i bezradne. Dla nich to "ustawa eutanazyjna"! Dziś umierają one w poczuciu ogromnej krzywdy, pozbawione środków potrzebnych im nie tylko na lekarstwa, ale często na zaspokojenie codziennych potrzeb życiowych. Umierają nie mogąc nawet spróbować dochodzenia swych praw przed sądami, które w oczekiwaniu na wyrok TK w sprawie konstytucyjności przepisów ustawy represyjnej, w większości zawiesiły postępowania z odwołań byłych funkcjonariuszy od decyzji Dyrektora ZER obniżających im świadczenia emerytalno-rentowe.
Na szczęście nie wszystkie. Są odważni sędziowie, którzy nie czekając na TK, orzekają bezpośrednio na podstawie Konstytucji i przepisów międzynarodowych. Nie bacząc na to, że po zdewastowaniu przez PiS wymiaru sprawiedliwości, grożą im dzisiaj za to sankcje dyscyplinarne.
Po wyroku "TK" zobaczymy, czy ci pozostali zachowają się równie przyzwoicie, czy też ugną się pod tym pisowskim "batem na sędziów".

Czy ustawa represyjna przysporzyła PiSowi zwolenników?

Z pewnością nie. Ogromna większość wyborców nie głosuje na PiS ze względu na "dezubekizację".
Sprawiła za to, że odwróciła się od PiS większość emerytów mundurowych i ich rodzin, która wcześniej partię tę popierała - w kontrze do PO i PSL za "dezubekizację" z 2009 r. A wielu z tych, którzy pozostawali obojętni na polityczne "zmiany na górze", stało się zaciekłymi wrogami PiSu.
Co ważne, znaczna część społeczeństwa, zwłaszcza ta urodzona i pracująca w PRL, zrozumiała, że rządy PiS mogą być zagrożeniem także dla jej praw nabytych.
Zresztą, idei ustawy represyjnej, która m.in. obniża byłym funkcjonariuszom świadczenia także za okres służby po roku 1990, czyli już w wolnej i demokratycznej Polsce, nie rozumie też znaczna część obecnych wyborców PiS.
Dowodem na to, było złożenie w Sejmie RP przez Komitet Inicjatywy Obywatelskiej przy FSSM RP projektu zmiany "policyjnej ustawy emerytalnej" usuwającego z polskiego obiegu prawnego przepisów ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Projektu, pod którym podpisało się ponad 300 tys. obywateli (tyle zebrano podpisów w rzeczywistości), a który rządząca "zjednoczona prawica" wyrzuciła do kosza, łamiąc tym samym swoje obietnice wyborcze o pochylaniu nad każdą inicjatywą obywatelską.

Dlaczego więc PiS tak uparcie chce, by ta pseudoustawa, mimo całego jej bezprawia, pozostała w obiegu prawnym?

Może dlatego, że twardogłowa część jej elektoratu uznałaby by zapewne, że jest to polityczna porażka? Ale przecież nawet ci najzacieklejsi zwolennicy bezsensownej zemsty, raczej się z tego powodu nie odwrócą od swojej partii i jej prezesa. Na dodatek, ewentualne, pojedyncze głosy protestu mogłyby zostać łatwo wyciszone przez wszechobecną propagandę propisowskich mediów, która przecież doskonale potrafi przekształcać porażki obozu rządzącego w sukcesy. A przez 3 lata, jakie zostały do kolejnych wyborów parlamentarnych, większość o sprawie zapomni.
A może to rozdęte ego Prezesa PiS, pompowane nieustannie przez jego "wyznawców" (wpatrzonych w niego jak w "święty obrazek) i partyjnych kolegów (gotowych zrobić dla niego wszystko za jakąś intratną posadę dla siebie lub kogoś z rodziny), nie pozwala mu przyznawać się do błędów i wycofywać nawet z najbardziej irracjonalnych decyzji?

Paradoksalnie, uznanie ustawy represyjnej za niezgodną z Konstytucją RP byłoby dziś politycznie korzystne dla PiS.
Dałoby bezcenny argument przeciwko zarzutom o upolitycznieniu TK i o braku praworządności w RP, podnoszonym w kraju i za granicą.

Jeśli zaś TK uzna ten bezprawny gniot za zgodny z Konstytucją, wówczas trafi on oficjalnie do instytucji UE i stanie się kolejnym z wielu dowodów na łamanie praworządności w Polsce.

A może chodzi o coś innego?

"Jeśli nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o pieniądze".

Rząd "zjednoczonej prawicy", swoją polityką socjalno-rozdawniczą, wywalił tak wielką dziurę w budżecie Polski, że dziś jedynie kombinuje, jak ją zatkać różnymi mniej lub bardziej ukrytymi podatkami, obciążającymi głównie drobnych przedsiębiorców, ale które w efekcie odbijają się w rosnących cenach towarów i usług, które płacą wszyscy polscy obywatele-konsumenci.
W tym budżecie nie ma więc miejsca na pozycję - "zwrot nienależnie odebranych świadczeń emerytalno-rentowych byłym funkcjonariuszom służb mundurowych?.

O tym, czy przyzwoitość i prawo wygrają z polityką i pieniędzmi (czy raczej ich brakiem), przekonamy się już wkrótce.

(Zespół redakcyjny fssm.pl)

Źródło: FSSM RP

 

Sąd Najwyższy zdecydował w sprawie "dezubekizacji". Porażka PiS !!!

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

W dniu 16 wrzesnia 2020 r Sąd Najwyższy w 7-osobowym składzie uznał, że przy obniżaniu emerytur na podstawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej kryterium służby na rzecz totalitarnego państwa nie powinno być stosowane automatycznie po przekazaniu takiej informacji przez IPN, lecz na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym na podstawie weryfikacji indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

SN uważa, że trzeba wreszcie rozstrzygnąć te wątpliwości, bo sprawa tej ustawy i jej stosowania toczy się już kilka ładnych lat i brak jest jakiś jednoznacznych wytycznych, w jakim kierunku rozumieć te przepisy i jak je stosować - powiedział w uzasadnieniu uchwały siedmiu sędziów SN prezes Izby Pracy Józef Iwulski

W ustnych motywach orzeczenia sędzia sprawozdawca Bohdan Bieniek podkreślił, że należałoby się zastanowić, czego dotyczy rozpatrywany w środę przez sąd problem prawny. Sędzia zaznaczył, że sprowadza się on do tego, jak mamy sobie poradzić się z przeszłością. - Jak ją rozliczyć i czy to jest aby na pewno tylko domena prawa - mówił.

Jak wywodził, że taki rozrachunek z przeszłością "powoduje silne linie podziału od strony etycznej, społecznej, ideologicznej czy wręcz politycznej" i ścierają się wówczas dwie przeciwstawne koncepcje.

Jako pierwszą wskazał koncepcję tzw. grubej kreski. - Czyli sytuacja, w której budujemy demokratyczne państwo prawa ze spojrzeniem w przyszłość i uznaniem, że oceny w stosunku do konkretnych czynów i faktów związanych z polityką władz komunistycznych są domeną historii, a nie prawa - mówił. Jak wskazał, druga koncepcja zakłada zaś konieczność podjęcia "radykalnych działań zmierzających do rozliczenia osób za dawne niegodziwości, by w ten sposób zadośćuczynić ich ofiarom".

Sędzia przyznał, że z takim problemem borykały się także inne kraje postkomunistyczne. - Na pewno trzeba tu powiedzieć wyraźnie, że Sąd Najwyższy w składzie rozpoznającym sprawę podziela pogląd, że państwo jest uprawnione do rozliczeń z byłym reżimem, reżimem, który w warunkach demokratycznych został skutecznie zdyskredytowany - stwierdził sędzia.

Podkreślił przy tym, że przed sądem staje zawsze "konkretny człowiek". Jak wskazywał, w związku ze znowelizowaną w 2016 r. ustawą powstał problem, czy ustawodawca chce oceniać czyny jednostki, czy też zmierza do ustanowienia odpowiedzialności zbiorowej. - Proszę zauważyć, że ilość stanów faktycznych, które mogą być objęte treścią tej ustawy, jest nie do uchwycenia z perspektywy abstrakcyjnej odpowiedzi na pytanie - mówił sędzia.

Powołując na preambułę do konstytucji, w której mowa m.in. o gwarancji praw obywatelskich, sędzia wskazywał, że wskazana gwarancja "odcina nas od metod typowych dla państw totalitarnych". - My nie możemy działać jak to państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, żadnych praw jednostki do rzetelnego i sprawiedliwszego procesu. Stalibyśmy się wówczas niczym innym, jak tym samym systemem, który krytykujemy - powiedział sędzia Bieniek.

Jak podsumował, w rezultacie miejsce pracy i okres pełnienia służby nie może być jedynym kryterium pozbawienia prawa do świadczenia emerytalnego b. funkcjonariuszy PRL. 

Więcej informacji w artykułach prasowych:

1. Sąd Najwyższy zdecydował ws. "ustawy dezubekizacyjnej"

2. Dezubekizacja totalitarna. Klęska PiS w Sądzie Najwyższym

3. Jedna z największych porażek PiS. Sąd Najwyższy kwestionuje ustawę dezubekizacyjną

4. Sąd Najwyższy nie zostawił suchej nitki na dezubekizacji wg PiS. To przełomowa uchwała

5. Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie ustawy dezubekizacyjnej

6. Sąd Najwyższy rozstrzygnął w sprawie emerytur funkcjonariuszy PRL

7. Ustawa dezubekizacyjna - wyrok Sądu Najwyższego

8. Ważne uzasadnienie sędziego SN ws. dezubekizacji: Wolna Polska nie ma żadnego długu z tytułu służby na rzecz totalitarnego państwa

9. Kluczowy wyrok SN w sprawie dezubekizacji

 

OGŁOSZENIE ORZECZENIA

2020-09-16 sad najwyzszy ogloszenie wyroku dezubekizacja

 

 

Relacja video z posiedzenia SN - część 1

2020-09-16 sad najwyzszy sklad

 

 

Relacja video z posiedzenia SN - część 2

2020-09-16 sad najwyzszy sklad

 
Więcej artykułów…