Reklama
Przeszukaj serwis SEiRP Rzeszów
Biuletyn Informacyjny SEiRP

2020 - 4 rok represji politycznej

Konferencja w Senacie o sytuacji represjonowanych funkcjonariuszy

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

11 grudnia 2020 roku w Senacie RP, pod patronatem i z udziałem wicemarszałków Senatu - Gabrieli Morawskiej-Staneckiej oraz Michała Kamińskiego odbyła się konferencja pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r.", w której uczestniczyli także: posłowie Lewicy - Andrzej Rozenek i Wiesław Szczepański, Przewodniczący FSSM RP Zdzisław Czarnecki, Wiceprzewodniczący Trybunału Stanu prof. Marek Chmaj oraz prawnicy: mec. Aleksandra Karnicka - reprezentująca przed sądami represjonowanych funkcjonariuszy, Tomasz Oklejak z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Marcin Szwed z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Zbigniew Cybulski z Komisji Prawnej FSSM RP.
Konferencję poprzedziła krótka informacja dla dziennikarzy.

 

Ponożej materiały video do obejrzenia

1. Konferencja prasowa przed konferencją pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r." 

2. Konferencja pod patronatem Wicemarszałek Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej oraz Wicemarszałka Senatu Michała Kamińskiego pt. "Sytuacja prawna emerytów mundurowych po orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r." 

 

"Praworządność" według PiS

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

INFORMACJA PRAWNA
stanowiąca cd. komentarza
do decyzji sądów okręgowych orzekających w naszych sprawach odwoławczych po uchwale Sądu Najwyższego -
Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 16 września 2020 r.

Po opublikowaniu przez nas w dniu 28 września 2020 r. Informacji Prawnej dot. pierwszych dyspozycji procesowych sądów okręgowych orzekających w sprawach z naszych odwołań od decyzji Dyrektora ZER, będących realizacją wskazań zawartych w uchwale Sądu Najwyższego z 16 września 2020 r. (sugerujemy powtórną lekturę jej treści!), odnotowaliśmy kolejne, będące praktyczną realizacją wskazań tej uchwały.

Na podstawie analizy znanych nam decyzji sądów, mających formę postanowień, zarządzeń lub wezwań, da się zauważyć (po stronie sędziów) brak jednolitości w interpretacji uchwały Sądu Najwyższego. Problem tkwi w odpowiedzi na pytane: na kim spoczywa tzw. ciężar dowodu? Warto wyjaśnić, że ów ciężar dowodu to po prostu obowiązek udowodnienia swoich racji. W naszych sprawach będzie to pytanie: kto ma udowadniać, że odwołujący się nie naruszał praw i wolności obywatelskich przed 1990 r., a konkretnie, czy nie zwalczał opozycji demokratycznej, związków zawodowych, stowarzyszeń, kościołów i związków wyznaniowych, nie dopuszczał się łamania prawa do wolności słowa i zgromadzeń, gwałcenia prawa do życia, wolności, własności i bezpieczeństwa obywateli, na co wskazuje treść preambuły do tzw. ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944 - 1990 oraz treści tych dokumentów.

Aby odpowiedzieć na tak postawione pytane należy wyjaśnić, że postępowanie w sprawach z ubezpieczeń społecznych (a w takim uczestniczymy) jest postępowaniem cywilnym, w którym co do zasady obowiązują wszystkie reguły procesowe dotyczące rozkładu ciężaru dowodu oraz terminów do składania wszelkich wniosków dowodowych.

I tak, zgodnie z Kodeksem Cywilnym, ciężar udowodnienia danego faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi korzystne dla siebie skutki prawne. Niemniej jednak, w postępowaniu takim kontroli sądowej podlega też sama decyzja organu rentowego, w naszym przypadku decyzja Dyrektora ZER. Wówczas rozkład ciężaru dowodów zależy od rodzaju takiej decyzji. Jeżeli jest to decyzja, w której organ (ZER) zmienia sytuację prawną ubezpieczonego (a tak się dzieje w naszych sprawach), to powinien wykazać uzasadniające ją przesłanki faktyczne (wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 5 października 2017 r.; III AUa 1404/16).

Jak wynika z powyższego sprawa ciężaru dowodu, a więc wskazania strony zobowiązanej do wykazania swoich racji, w naszych sprawach może być przez sądy widziana różnie. Są sędziowie, którzy uważają, że kwestia ciężaru dowodu nie została w uchwale Sądu Najwyższego dostatecznie wyjaśniona, stąd czekają na pisemnie jej uzasadnienie. Są też i tacy, którzy twierdzą, że uchwała SN zrobiła zamieszanie i teraz nie wiadomo, kto i co ma udowodnić. Naszym zdaniem, skoro już mamy w obrocie prawnym ww. uchwałę, to obowiązek ten spoczywa na Dyrektorze ZER - jako pozwanym. Niezależnie jednak od tego co uważamy, musimy stosować się do dyspozycji (postanowień i zarządzeń) sądu.

Na chwilę obecną sądy rozpoznające nasze sprawy odwoławcze z uwzględnieniem ww. uchwały SN zachowują się różnie. Są takie, które zobowiązują Dyrektora ZER do złożenia, w określonym terminie (najczęściej 14 lub 21 dni), wszelkich wniosków dowodowych na okoliczność służby odwołującego się na rzecz tzw. totalitarnego państwa oraz faktu dopuszczania się łamania przez niego praw człowieka. Inne zaś wzywają IPN do przedstawienia informacji źródłowych będących podstawą sporządzenia informacja o przebiegu służby odwołującego się oraz wskazujących na naruszenie przez skarżącego praw i wolności innych osób w czasie pełnionej służby. Są i takie sądy, które wzywają odwołujących się(!) do złożenia wszelkich wniosków dowodowych na okoliczność niespełniania kryteriów służby na rzecz tzw. totalitarnego państwa oraz niedopuszczania się łamania praw człowieka i wolności obywatelskich przed 1 sierpnia 1990 r. Jak widać praktyka jest różna.

O ile nie mamy żadnego wpływu na treść informacji przekazanych do sądu przez ZER i IPN, możemy wpływać na własną sytuacje procesową poprzez odpowiedź na ewentualne wezwanie sądu do złożenia wniosków dowodowych (patrz: Inf. Prawna z 28.09.2020 r.!!!). W praktyce oznacza to, że w określonym czasie należy złożyć do sądu "Wniosek dowodowy", którego realizacja pomoże oddalić potencjalne zarzuty pozwanego wskazujące na domniemane naruszenie przez odwołującego się podstawowych praw i wolności człowieka, w tym na dopuszczenie się opisanych wyżej czynów określonych też w preambule przywołanej wyżej ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 r.

Uwaga! Odnotowaliśmy przypadki, kiedy to sąd, obok wezwania do złożenia wniosków dowodowych, przesłał odwołującym się pisma procesowe pełnomocników ZER będące odpowiedzią na analogiczne wezwania sądu do złożenia przez organ dowodów na łamanie przez skarżących podstawowych praw i wolności człowieka. Dowodów takich oczywiście nie przedstawiono, ale niejako "zastępczo" w formie pism procesowych próbuje się uzasadnić tezę o słuszności decyzji obniżających nam świadczenia emerytalne. Ich treść jest w istocie powtórzeniem tego, co ZER przedstawił wcześniej w odpowiedziach na nasze odwołania. W tej sytuacji można byłoby rozważyć podjęcie polemiki z treścią takich pism procesowych. Można też przyjąć, że nasze stwierdzenie w "Piśmie procesowych z wnioskiem dowodowym" o podtrzymaniu w całości stanowiska przedstawionego w odwołaniu od decyzji Dyrektora ZER oraz w innych pismach procesowych polemikę tą zastępuje.

Formułując wniosek dowodowy należy pamiętać, że zgodnie z uchwałą SN z 26 września 2020 r. kryterium "służby na rzecz totalitarnego państwa", określone w art. 13b ust. 1 ustawy emerytalnej, powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka. Tak więc zasadnicze znaczenie będzie tu miał charakter i rodzaj wykonywanych przez nas czynności i zadań, z perspektywy naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka, a nie formalna przynależność do danej jednostki czy komórki organizacyjnej.

Mamy świadomość, że wezwani do złożenia wniosków dowodowych, możemy mieć problem z przedstawieniem (wskazaniem) dowodów, których żąda sąd. Skąd niby możemy je mieć. Niewielu z nas posiada tego rodzaju dowody (np. dokumenty), które mógłby przedstawić. W wielu zaś przypadkach, z powodów oczywistych, trudne też będzie (po trzydziestu i więcej latach) wskazanie świadków naszej służby. W tej sytuacji musimy szukać innych rozwiązań, które chociażby pośrednio dowiodą naszych racji. Proponujemy wzięcie pod uwagę złożenie "Wniosku dowodowego" możliwego do zrealizowania w większości naszych spraw, który odda chociażby ogólny charakter naszej służby i stworzy szanse wyjścia z tego impasu. Dla ułatwienia wniosek ten proponujemy w trzech wersjach:

  1. Dla osób, które pełniły służbę przed i po 1990 r., dedykowany zarówno dla emerytów jak i rencistów policyjnych (wzór tutaj);
  2. Dla osób, które pełniły służbę wyłącznie przed 1990 r., dedykowany zarówno dla emerytów jak i rencistów policyjnych (wzór tutaj);
  3. Dla osób pobierających policyjne renty rodzinne po funkcjonariuszach, którzy pełnili służbę przed 1990 r. a także którzy pełnili służbę zarówno przed, jak i po 1990 r. (wzór tutaj);

Wśród wnioskowanych dowodów może być wskazanie na określone dokumenty znajdujące się w aktach osobowych odwołującego się. Stąd też sugerujemy, aby ci, którzy tego jeszcze nie zrobili, jak najszybciej wystąpili do IPN z "Wnioskiem o wydanie kopii dokumentów osobowych dotyczących pracownika lub funkcjonariusza organu bezpieczeństwa państwa, składany na podstawie art. 35c ust. 3 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2018 r. poz. 2032, z późn. zm.)". Załącznik do procedury nr 7. Specjalny formularz tego wniosku zamieszczony jest na stronie IPN pod adresem:
https://ipn.gov.pl/pl/archiw/udostepnianie/rodzaje-realizowanych-w/27545,Wniosek-o-wydanie-kopii-dokumentow-osobowych-dotyczacych-pracownika-lub-funkcjon.html 
Rzecz bowiem w tym, aby wiedzieć wyprzedzająco jakiego rodzaju dokumenty i informacje zostały tam zgromadzone, do których będziemy się musieli odnieść w trakcie postępowania sądowego, a wcześniej odpowiednio je wykorzystać przy formułowaniu wniosku dowodowego. Namawiamy jednak odwołujących się do rozważnego korzystania z tego dowodu, szczególnie bez uprzedniego zapoznania się z zawartością tych akt.

To, co sugerujemy w zakresie treści "Pisma procesowego z wnioskiem dowodowym", oczywiście w niczym nie ogranicza inwencji własnej odwołujących się, wynikającej chociażby z indywidualnego charakteru każdej sprawy. Podpowiadamy jedynie możliwe rozwiązania wychodzące naprzeciw oczekiwaniom sądu, które jednak muszą uwzględniać własny interes prawny odwołującego się.

Komisja Prawna FSSM RP

_________________________________________

1. Pismo Jana Widackiego z 1990 r.

2. Oświadczenie Andrzeja Milczanowskiego z 2017 r.

 

Apelacja Dyrektora ZER - jakie podjąć kroki

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

Apelacja do sądu wyższej instancji jest normalną procedurą, którą stosują obie strony procesów sądowych. Dlatego, nikogo z odwołujących się od decyzji Dyrektora ZER MSWiA, nie powinny dziwić jego apelacje do sądów apelacyjnych, od niekorzystnych dla niego wyroków sądów rejonowych.
W takich sytuacjach, niezwykle ważne ważne są odpowiedzi osób skarżących na te apelacje.

 

INFORMACJA PRAWNA
dot. odpowiedzi odwołującego się na apelację Dyrektora ZER

Jak należało się spodziewać, Dyrektor Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWSiA przyjął, jako zasadę, odwoływanie się od każdego wyroku sądu okręgowego zmieniającego jego decyzje o ponownym ustaleniu wysokości świadczenia emerytalnego i przyznającego represjonowanym prawo do emerytury policyjnej, policyjnej renty inwalidzkiej lub policyjnej renty rodzinnej - poczynając od 1 października 2017 r. - w kwotach ustalonych z pominięciem art. 15c, art. 22a lub art. 24a ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Wyroki te jak na razie nie są zbyt liczne, ale są i należy mieć nadzieję, że będzie ich przybywało, także tych wydanych z uwzględnieniem uchwały Sądu Najwyższego z 16 września 2020 r.

Właściwy sąd apelacyjny, do którego wpłynęła apelacja ZER od pozytywnego wyroku w naszej sprawie, zgodnie z procedurą określoną w art. art.  3731 k.p.c., zarządza doręczenie odpisu apelacji odwołującemu się, pouczając go o możliwości(!) wniesienia "Odpowiedzi na apelację" w terminie dwóch tygodni od dnia jej doręczenia. Bywa, że informuje także o możliwości rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym, czyli bez naszego udziału a także bez udziału pełnomocnika pozwanego.  Warto wiedzieć, że decyzja co do tego, czy sprawa w postępowaniu apelacyjnym ma być rozpoznana na rozprawie, czy na posiedzeniu niejawnym, co do zasady należy do sądu a w praktyce do przewodniczącemu składu orzekającego. Niemniej jednak postępowaniu niejawnemu może się sprzeciwić pozwany - Dyrektor ZER (a także odwołujący się!) poprzez wniosek o przeprowadzenie rozprawy. Zaobserwowaliśmy, że dotychczas bywało z tym różnie. W ostatnim jednak okresie, na przykładzie kilkunastu apelacji ZER jakimi dysponujemy, da się zauważyć, że normą stało się wnioskowanie przez pełnomocników ZER o przeprowadzenie rozprawy.

Teraz krótko, czym "Odpowiedź na apelację", jakie ma znaczenie i czy warto (należy) ją składać? Otóż odpowiedź na apelację jest szczególnym pismem procesowym, tzw. przygotowawczym, w którym powinniśmy wskazać fakty (okoliczności) przedstawione w apelacji ZER, którym nie zaprzeczamy oraz te, które negujemy jako sprzeczne - naszym zdaniem - ze stanem faktycznym i prawnym. Jak już wyżej wskazaliśmy, odpowiedź na apelację wnosi się (w terminie dwóch tygodni) do sądu drugiej instancji, w naszym przypadku do właściwego sadu apelacyjnego - zgodne z pouczeniem! 
Celem odpowiedzi na apelację jest zaprezentowanie naszego stanowiska co do zasadności tego co przedstawił pozwany w swojej apelacji, a więc odniesienie się do jego zarzutów mających rzekomo wskazywać na błędny jego zdaniem (a korzystny dla nas), wyrok sądu okręgowego jako sądu I instancji. Zarzutów tych będzie zapewne kilka, choć nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić ich treści. Niektóre z nich będą się zapewne powtarzać we wszystkich lub prawie wszystkich apelacjach, ale nie zawsze. Po prostu, sądy okręgowe w Kraju, a ostatnio także Sąd Okręgowy w Warszawie (co odnotowujemy), oparły pomyślne dla nas orzeczenia na różnych podstawach prawnych, w tym na:

- Konstytucji RP,
- Traktacie o Unii Europejskiej i Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności,
- obu ww. podstawach prawnych oraz
- na wskazaniach zawartych w uchwale Sądu Najwyższego z 16 września 2020 r., także z uwzględnieniem Konstytucji RP i prawa wspólnotowego.  

W tej sytuacji trudno o zaproponowanie - jako wzorca - uniwersalnej wersji takiej "Odpowiedzi na apelację". Niemniej jednak, na ile to było możliwe, podjęliśmy taką próbę, z zastrzeżeniem, że przedstawiony (tutaj) wzór nie jest, bo nie może być odpowiedni na każdą możliwą sytuację. Należy go dostosować do konkretnej, indywidualnej sprawy i apelacji ZER, traktując naszą propozycję jako zbiór możliwych zarzutów, z którego każdy zainteresowany wybierze te, które odpowiadają apelacji ZER w jego sprawie.  W przyszłości mogą pojawiać się ze strony Dyrektora ZER - w kolejnych apelacjach - nowe zarzuty wobec wyroków sądów okręgowych, wcześniej przez nas nie zidentyfikowane. Dzięki przesyłanym nam takich apelacji będziemy analizować ich treść i w razie potrzeby przygotujemy aneks do naszej propozycji "Odpowiedzi na apelację".

Odpowiedź na apelację Dyrektora ZER nie jest obowiązkowa. Czy w takiej sytuacji   powinniśmy ją złożyć? Odpowiedź brzmi: TAK! Chodzi nie tylko o to by zdementować (obalić) argumenty pozwanego podważające korzystny dla nas i sprawiedliwy w naszym przekonaniu wyrok sądu okręgowego, ale także o to, by niejako "ułatwić" sądowi analizę stanowisk obu stron procesu. Oczywiście mamy prawo zakładać, że sąd apelacyjny rozpatrując apelację ZER (a konkretnie sędzia sprawozdawca) szczegółowo przeanalizuje wszystkie materiały zgromadzone w aktach naszej sprawy, z odwołaniem od decyzji Dyrektora ZER oraz wyrokiem sądu okręgowego, jako sądu I instancji włącznie.  Niemniej jednak, z czystko pragmatycznego punktu widzenia, można przypuszczać, że sąd będzie miał ułatwione zadanie, jeżeli otrzyma naszą "Odpowiedź na apelację" jako swego rodzaju rzeczową polemikę z argumentami (zarzutami wobec wyroku sądu okręgowego) zawartymi w apelacji pozwanego. W ramach tej polemiki możemy m.in. przywołać (skrótowo) istotniejsze i zachowujące aktualność argumenty przedstawione w odwołaniu od decyzji Dyrektora ZER, mające związek z treścią apelacji.

Realnym utrudnieniem w przygotowaniu rzeczowej odpowiedzi na apelację Dyrektora ZER może być brak uzasadnienia wyroku sądu okręgowego w naszej sprawie. Najczęściej dysponujemy tylko "suchym" wyrokiem, ale nie znamy jego pisemnego uzasadnienia, jeżeli o niego nie występowaliśmy. Musimy pamiętać, że zgodnie z art. 328 § 1 k.p.c. pisemne uzasadnienie wyroku sąd sporządza na wniosek strony (np. odwołującego się) zgłoszony w terminie tygodnia od dnia jego ogłoszenia (wzór - tutaj).
Wniosek ten jest wolny od opłat sądowych.

Pewnym wyjściem z sytuacji braku uzasadnienia, a tym samym wiedzy o motywach (argumentach) jakimi kierował się sąd wydający pozytywne dla nas orzeczenie, jest wnikliwa analiza apelacji pozwanego. Są tam przywołane ustalenia sądu, których pozwany nie podziela oraz zarzuty sformułowane wobec wyroku odnoszące się do podstawy prawnej orzeczenia. Na tej podstawie, w sposób pośredni, możemy wnioskować o samym uzasadnieniu. Nie zastąpi to jednak całościowej wiedzy o treści wyroku i jego uzasadnieniu.     

Czy odwołujący, składając odpowiedź na apelację, sam powinien wnosić o przeprowadzenie rozprawy? Otóż, jeżeli korzystamy z pomocy pełnomocnika procesowego to on, znając akta sprawy, w tym nasze dokumenty osobowe otrzymane z IPN, pomoże nam podjąć decyzję w tym zakresie. Być może będzie zachodziła konieczność rzeczowego zinterpretowania przed sądem ich zawartości. Rozważania, wnosić o przeprowadzenie rozprawy, czy nie, będą bezprzedmiotowe w przypadku złożenia takiego wniosku przez pełnomocnika ZER. Wówczas bowiem rozprawa i tak się odbędzie, na warunkach pandemii, tzn. wszyscy w maseczkach lub przyłbicach, z ekranami z pleksi przy stole sędziowskim i ławach stron, z ograniczeniem liczby osób, które mogą przebywać na Sali rozpraw, czyli stosownie do rekomendacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Z pewnością jednak dłużej poczekamy na wyznaczenie terminu takiej rozprawy.   

Komisja Prawna FSSM RP

 

Jak i kiedy pisać do Strasburga?

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

Jak wynika z informacji posiadanych przez FSSM RP dotąd żadna ze spraw sądowych z odwołań od decyzji Dyrektora ZER o obniżeniu emerytur/rent na podst. "ustawy" represyjnej nie zakończyła prawomocnym (czyli w drugiej instancji) wyrokiem negatywnym dla skarżących. Jednak tu i ówdzie pojawiają się doniesienia o takich wyrokach, a wraz z nimi pytania o zasady składania skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.


Komunikat informacyjny Komisji Prawnej FSSM RP


W związku ze wzmożonym zainteresowaniem niektórych naszych Koleżanek i Kolegów warunkami złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, przypominamy, że już 10 kwietnia 2017 r. na stronie FSSM zamieściliśmy informację o indywidualnych skargach do organów międzynarodowych i zasadach ich wnoszenia. Informacja ta znajduje się pod linkiem:
https://www.fssm.pl/informacja-o-indywidualnych-skargach-do-organow-miedzynarodowych

Poza tym szczegółowe informacje, wraz z instrukcją i formularzem skargi do ETPCz w Strasburgu można znaleźć, między innymi, na stronach:
https://www.gov.pl/web/dyplomacja/skarga-do-europejskiego-trybunalu-praw-czlowieka
https://www.echr.coe.int/Pages/home.aspx?p=applicants/pol#n1357896567172_pointer

Zainteresowanym rekomendujemy wnikliwe zapoznanie się z materiałami zamieszczonymi na wskazanych wyżej stronach internetowych.
Niezależnie od powyższego przypomnimy kilka istotnych informacji.
Europejski Trybunał Praw Człowieka jest sądem międzynarodowym, który został powołany do rozpatrywania skarg osób twierdzących, że naruszone zostały ich prawa zagwarantowane w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz w tzw. Protokołach Dodatkowych. Konwencja ta chroni m.in.: prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz prawo do poszanowania mienia. Trybunał nie jest dodatkową instancją odwoławczą od wyroków polskich sądów, tzn. nie może ich zmieniać lub uchylać. Skargę do ETPCz można oprzeć jedynie o zarzut naruszenia praw wymienionych w ww. Konwencji i Protokołach Dodatkowych. Skargę należy złożyć w terminie 6 miesięcy od daty podjęcia ostatecznej, prawomocnej decyzji w sprawie, o którą chodzi. Po tym terminie skarga nie zostanie przyjęta. Co najważniejsze, wcześniej należy wyczerpać wszelkie dostępne środki prawne, w tym odwoławcze.

W naszym przypadku może to być:
1.Prawomocny wyrok sądu apelacyjnego, uwzględniający apelację Dyrektora ZER od korzystnego dla na wyroku sądu okręgowego i oddalający nasze odwołanie, lub
2.Prawomocny wyrok sądu apelacyjnego, oddalający naszą apelację od negatywnego dla nas wyroku sądu okręgowego, co skutkuje uprawomocnieniem się tego wyrokuw niezmienionym kształcie, czyli oddalającym nasze odwołanie od decyzji Dyrektora ZER.


Z niepotwierdzonych informacji wynika, że takie negatywne dla represjonowanych orzeczenia sądów apelacyjnych (gdzieś?) zapadły. Jak sądzimy, tym należy tłumaczyć to wzmożone zainteresowanie skargami do ETPCz. W związku z tym zwracamy się do wszystkich, którzy posiadają takie wyroki lub informacje o nich, o przesłanie nam skanów tych orzeczeń, względnie powiadomienie nas o takich przypadkach w sposób stwarzający możliwość ich identyfikacji, na adres Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Informujemy jednocześnie, że Federacja, przy współpracy z jedną z kancelarii prawnych, zaproponuje represjonowanym wzór skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, wkrótce po tym jak powstaną (jeśli powstaną) warunki i konieczność do jej złożenia.

 

W oczekiwaniu na wyrok TK

Tekst: Powiększ / Pomniejsz

11 września 2020 r. na portalu Onet.pl ukazała się analiza autorstwa Andrzeja Stankiewicza pt. "Dezubekizacja" w Trybunale. Przyłębska ma problem, żeby spełnić oczekiwania Kaczyńskiego. Jeśli informacje w niej zawarte są prawdziwe, to oznacza, że nie wszyscy sędziowie "TK", desygnowani tam przez PiS, "zaprzedali dusze diabłu".

Przyzwoitość - cecha coraz częściej deficytowa.

Jeśli zgodnie z tym, o czym czytamy w tej analizie, faktycznie część z nich podziela (nawet w niewielkim stopniu) wątpliwości Sądu Okręgowego w Warszawie, który skierował pytanie prawne dotyczące zgodności z Konstytucją RP niektórych przepisów ustawy z 16 grudnia 2016 r. nowelizującej ustawę z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (...) oraz opinie wielu znanych konstytucjonalistów i autorytetów prawnych na ten temat, i nie chce poświęcać swojego wieloletniego dorobku naukowego, pozycji zawodowej i dobrego imienia w obronie tak ewidentnego bubla prawnego, jakim jest w istocie ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., to przed Prezes TK Julią Przyłębską faktycznie stoi arcytrudne zadanie.

Musi tak kombinować, by obecny w dniu ogłoszenia wyroku w tej sprawie skład sędziowski zapewnił jej "zwycięstwo", czyli ogłoszenie, że ustawa represyjna jest zgodna z Konstytucją. By mieć na to szansę, ze składu sędziowskiego nie wyłączyła więc "sędziów" Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, co powinna była uczynić zgodnie z art.39 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 2072 oraz z 2019 r. poz. 125). Pawłowicz i Piotrowicz, jako posłowie na Sejm VIII kadencji głosowali za przyjęciem tej "ustawy", i dziś, jako sędziowie "TK", którzy mają rozstrzygać o jej konstytucyjności, są więc niejako "sędziami w swojej sprawie".

I choć nie zostali wyłączeni ze sprawy "z urzędu", to gdyby mieli najmniejsze poczucie uczciwości i przyzwoitości, powinni zgodnie ze zwyczajem (i prawem) sami o to wyłączenie wystąpić. Jak widać - nie mają.

Po co Prawu i Sprawiedliwości była "ustawa", z którą dziś ma taki problem?

Przecież po "dezubekizacji" z 2009 r. nie było w Polsce dalszego "zapotrzebowania" na rozliczenia z czasami PRLu.
A jednak po dojściu PiS-u do władzy w 2015 r., jakieś pisowskie "orły" (teoretycy od strategii politycznej, ale nie specjaliści od prawa) wpadły na pomysł, że dla politycznego efektu skuteczności działań partii, warto w tzw. "rozliczeniach" przelicytować obóz PO-PSL, odpowiedzialny za równie bezprawną "dezubekizację" z 2009 r. Te "tuzy prawa" uznały i przekonały do tego swego wodza, że to właśnie już raz rozliczeni w 2009 r. byli funkcjonariusze służb PRL (a nie ich mocodawcy!), będą najłatwiejszym celem tych kolejnych "rozliczeń", bo przecież "nikt się nie upomni, o prawa "ubeków"". Medialnie wykreowano więc tzw. "zapotrzebowanie społeczne" na takie "rozliczenie", posługując się kłamstwami na temat rzekomych przywilejów emerytalnych i wyjątkowo wysokich emerytur byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, podczas gdy większość z nich (na skutek "dezubekizacji" z 2009 r.) w tym czasie nie pobierała nawet średniej krajowej.

To wykreowane zapotrzebowanie na tzw. "sprawiedliwość społeczną" jest dziś uzasadnieniem dla wprowadzenia i funkcjonowania całkowicie bezprawnej ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Tyle, że tak rozumianą "sprawiedliwość społeczną" - łamiącą zasady niedziałania prawa wstecz, niestosowania odpowiedzialności zbiorowej, poszanowania praw nabytych, własności i zaufania obywateli do państwa stosowali tylko komuniści (np. ustawy wywłaszczeniowe Bieruta) i naziści (ustawy "norymberskie") To, że na taką "sprawiedliwość społeczną" powołuje się dziś partia mająca w nazwie "Prawo i Sprawiedliwość", jest jawną kpiną z tych pojęć.

Co Prawo i Sprawiedliwość osiągnęła, uchwalając w 2016 r. obecnie obowiązującą tzw. ustawę "dezubekizacyjną"?

Jej uchwalenie było wyłącznie politycznym gestem wobec własnego i to najtwardszego elektoratu, pozbawionym jakichkolwiek racjonalnych przesłanek. Miało pokazać dominację "zjednoczonej prawicy" w parlamencie oraz, że żadna opozycja nie jest w stanie przeszkodzić jej w realizacji nawet najbardziej absurdalnych pomysłów. Jednocześnie pokazało, że "zjednoczona prawica" jest gotowa łamać wszelkie zasady, prawo krajowe i międzynarodowe oraz prawa obywatelskie, by te pomysły zrealizować. Potwierdziły to kolejne lata jej rządów.

Ale spośród tych wszystkich prawnych gniotów "uchwalonych" dotąd przez PiS i jej koalicjantów, ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r. ma charakter szczególny. Uderza bezpośrednio w ponad 40 tys. polskich obywateli i ich rodziny, uznając ich faktycznie za "gorszy sort" obywateli, wobec których żadne zasady prawa nie obowiązują.

Skutki społeczne tej "ustawy" są tragiczne. Oficjalnie, bezpośrednio po otrzymaniu decyzji o obniżeniu świadczeń emerytalno-rentowych zmarło 60 osób. Nieoficjalnie wiemy, że takich przypadków było więcej, ale rodziny zmarłych nie zgodziły się na ich upublicznienie. Tysiące osób spośród objętych tą "ustawą" to osoby u schyłku życia, często schorowane, samotne i bezradne. Dla nich to "ustawa eutanazyjna"! Dziś umierają one w poczuciu ogromnej krzywdy, pozbawione środków potrzebnych im nie tylko na lekarstwa, ale często na zaspokojenie codziennych potrzeb życiowych. Umierają nie mogąc nawet spróbować dochodzenia swych praw przed sądami, które w oczekiwaniu na wyrok TK w sprawie konstytucyjności przepisów ustawy represyjnej, w większości zawiesiły postępowania z odwołań byłych funkcjonariuszy od decyzji Dyrektora ZER obniżających im świadczenia emerytalno-rentowe.
Na szczęście nie wszystkie. Są odważni sędziowie, którzy nie czekając na TK, orzekają bezpośrednio na podstawie Konstytucji i przepisów międzynarodowych. Nie bacząc na to, że po zdewastowaniu przez PiS wymiaru sprawiedliwości, grożą im dzisiaj za to sankcje dyscyplinarne.
Po wyroku "TK" zobaczymy, czy ci pozostali zachowają się równie przyzwoicie, czy też ugną się pod tym pisowskim "batem na sędziów".

Czy ustawa represyjna przysporzyła PiSowi zwolenników?

Z pewnością nie. Ogromna większość wyborców nie głosuje na PiS ze względu na "dezubekizację".
Sprawiła za to, że odwróciła się od PiS większość emerytów mundurowych i ich rodzin, która wcześniej partię tę popierała - w kontrze do PO i PSL za "dezubekizację" z 2009 r. A wielu z tych, którzy pozostawali obojętni na polityczne "zmiany na górze", stało się zaciekłymi wrogami PiSu.
Co ważne, znaczna część społeczeństwa, zwłaszcza ta urodzona i pracująca w PRL, zrozumiała, że rządy PiS mogą być zagrożeniem także dla jej praw nabytych.
Zresztą, idei ustawy represyjnej, która m.in. obniża byłym funkcjonariuszom świadczenia także za okres służby po roku 1990, czyli już w wolnej i demokratycznej Polsce, nie rozumie też znaczna część obecnych wyborców PiS.
Dowodem na to, było złożenie w Sejmie RP przez Komitet Inicjatywy Obywatelskiej przy FSSM RP projektu zmiany "policyjnej ustawy emerytalnej" usuwającego z polskiego obiegu prawnego przepisów ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Projektu, pod którym podpisało się ponad 300 tys. obywateli (tyle zebrano podpisów w rzeczywistości), a który rządząca "zjednoczona prawica" wyrzuciła do kosza, łamiąc tym samym swoje obietnice wyborcze o pochylaniu nad każdą inicjatywą obywatelską.

Dlaczego więc PiS tak uparcie chce, by ta pseudoustawa, mimo całego jej bezprawia, pozostała w obiegu prawnym?

Może dlatego, że twardogłowa część jej elektoratu uznałaby by zapewne, że jest to polityczna porażka? Ale przecież nawet ci najzacieklejsi zwolennicy bezsensownej zemsty, raczej się z tego powodu nie odwrócą od swojej partii i jej prezesa. Na dodatek, ewentualne, pojedyncze głosy protestu mogłyby zostać łatwo wyciszone przez wszechobecną propagandę propisowskich mediów, która przecież doskonale potrafi przekształcać porażki obozu rządzącego w sukcesy. A przez 3 lata, jakie zostały do kolejnych wyborów parlamentarnych, większość o sprawie zapomni.
A może to rozdęte ego Prezesa PiS, pompowane nieustannie przez jego "wyznawców" (wpatrzonych w niego jak w "święty obrazek) i partyjnych kolegów (gotowych zrobić dla niego wszystko za jakąś intratną posadę dla siebie lub kogoś z rodziny), nie pozwala mu przyznawać się do błędów i wycofywać nawet z najbardziej irracjonalnych decyzji?

Paradoksalnie, uznanie ustawy represyjnej za niezgodną z Konstytucją RP byłoby dziś politycznie korzystne dla PiS.
Dałoby bezcenny argument przeciwko zarzutom o upolitycznieniu TK i o braku praworządności w RP, podnoszonym w kraju i za granicą.

Jeśli zaś TK uzna ten bezprawny gniot za zgodny z Konstytucją, wówczas trafi on oficjalnie do instytucji UE i stanie się kolejnym z wielu dowodów na łamanie praworządności w Polsce.

A może chodzi o coś innego?

"Jeśli nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o pieniądze".

Rząd "zjednoczonej prawicy", swoją polityką socjalno-rozdawniczą, wywalił tak wielką dziurę w budżecie Polski, że dziś jedynie kombinuje, jak ją zatkać różnymi mniej lub bardziej ukrytymi podatkami, obciążającymi głównie drobnych przedsiębiorców, ale które w efekcie odbijają się w rosnących cenach towarów i usług, które płacą wszyscy polscy obywatele-konsumenci.
W tym budżecie nie ma więc miejsca na pozycję - "zwrot nienależnie odebranych świadczeń emerytalno-rentowych byłym funkcjonariuszom służb mundurowych?.

O tym, czy przyzwoitość i prawo wygrają z polityką i pieniędzmi (czy raczej ich brakiem), przekonamy się już wkrótce.

(Zespół redakcyjny fssm.pl)

Źródło: FSSM RP

 
Więcej artykułów…